5 PUŁAPEK DUCHOWEGO EGO

 

Mówiąc o duchowości myślimy zazwyczaj o boskich przymiotach takich jak miłość, przebaczenie, skromność, chęć służenia innym. Droga duchowości ma pomóc nam uwolnić się od naszego ego – sztucznej tożsamości, zbudowanej na poczuciu oddzielenia od Boga i drugiego człowieka, która podejmuje działania motywowana jedynie własnym dobrem, czyli egoizmem.

Poprzez różne praktyki staramy się rozpoznać w sobie strukturę egotyczną i ją odpuścić – czyli świadomie zrezygnować z działań wynikających ze strachu i poczucia oddzielenia na rzecz działań budowanych na miłości i uczuciu jedności.

W rzeczywistości nie jest to takie proste. Ego nie rozpuszcza się w jednej chwili i nie znika na zawsze, ale powoli transformuje. Wraz z naszym rozwojem staje się ono z jednej strony coraz lżejsze i lżejsze, ale z drugiej coraz bardziej wyrafinowane i ukryte, a tym samym coraz trudniejsze do rozpoznania.

Przychodzi pewien moment w rozwoju duchowym, kiedy wydaje nam się, że uwolniliśmy się od ego, a tymczasem wpadliśmy właśnie znowu w jego pułapkę. W pułapkę tzw. „ego duchowego”.

Duchowe ego jest podstępne. I niebezpieczne. Głównie dlatego, że tak dobrze się w nas ukrywa. Narasta powoli, udając, że jest czymś innym niż jest w rzeczywistości. My mamy wrażenie, że robimy takie postępy,  że tak bardzo kierujemy się w życiu miłością i chęcią służenia życiu, a tymczasem w środku nas zaczyna np. rosnąć ziarno pychy i poczucia wyższości nad drugim człowiekiem. Użyłam tutaj słowa „ziarno”, bo to jest to rzeczywiście rosnąca forma. Na początku jest to kiełkujące ziarenko, ale niezauważone, a w kółko podlewane, niebawem stanie się silnym drzewem. Im szybciej takie egotyczne ziarno w sobie znajdziemy, tym łatwiejsze i mniej bolesne będzie dla nas usunięcie tej części ego z naszej tożsamości.

Opiszę tutaj kilka pułapek, jakie zastawia na nas duchowe ego.

1. Pułapka wyższości

Tą pułapkę omówię jako pierwszą, bo ma wiele twarzy. Może przejawiać się jako patrzenie z góry na innych. Na tych, którzy nie są „aż tak przebudzeni” jak my, albo „nie na tym poziomie świadomości”, albo w ogóle nie są zainteresowani rozwojem duchowym. Często to poczucie wyższości jest głęboko wyparte. To, co pozostaje na powierzchni, to np. przekonanie, że wiemy, co dla drugiej osoby jest najlepsze. I teraz to przekonanie ubieramy ładnie w różne, dobrze wyglądające kostiumy duchowego ego, np.:

– chęć chronienia drugiej osoby przed cierpieniem

– próba zaangażowania innych w duchowość „dla ich dobra”

– próba narzucenia innym naszych rozwiązań, bo wierzymy, że im również pomogą (zwracam uwagę na słowo „narzucanie” – nie mówię o przedstawianiu innym naszego rozwiązania, żeby mogli je wybrać, jeśli zechcą. Mówię o próbie wywarcia na innych wpływu siłą lub manipulacją.)

– nie traktowanie ludzi „nieprzebudzonych” poważnie

Pułapka wyższości to także tzw. duchowy elitaryzm. Niestety dość często zdarza się, że różne grupy praktykujące jakiś rodzaj duchowości przekonane są o swojej wyższości nad innymi, mianując swoją ścieżkę jedyną słuszną. Bardzo często ma to związek z najróżniejszymi wersjami idolatrii, gdzie znajdujemy sobie jakiegoś guru, zewnętrznego nauczyciela, któremu nadajemy status nieomylnego. Przestajemy wtedy patrzeć na świat sercem, a zaczynamy widzieć wszystko przez pryzmat jakiejś doktryny, lub jeszcze dokładniej mówiąc: przez pryzmat naszego wyobrażenia na temat jakiejś doktryny.

 

2. Pułapka intelektualizmu.

Jest to próba intelektualizacji duchowości. Wchodząc na drogę duchowości często odczuwamy gigantyczny głód informacji. Czytamy książki i artykuły, oglądamy filmiki. Zafascynowani odkrywaniem nowego świata, nowego wymiaru rzeczywistości, chłoniemy nowe informacje jak gąbki. I nie ma w tym nic złego, ale rozwój duchowy nie jest liczony miarą przeczytanych informacji, tylko tego, co rzeczywiście uwewnętrznimy. Pułapkę intelektualizmu da się rozpoznać np. po tym, jakiego języka używamy rozmawiając z innymi ludźmi. Czy mówimy od siebie, prosto z serca? Czy używamy języka zaczerpniętego z jakiegoś tekstu? Kiedy mówimy z serca, nasz przekaz jest prosty i jasny dla każdego. Kiedy zaczyna przez nas przemawiać nasze intelektualne ego, wypowiedzi stają się zagmatwane i zaczynamy celowo używać nadmiernie skomplikowanych słów, a jeśli ktoś poprosi nas o wytłumaczenie tego co mówimy, jest to dla nas trudne i nieintuicyjne.

 

3. Pułapka koncentrowania się wyłącznie na pozytywach.

Jest to pułapka, którą lubię nazywać „cukierkową duchowością”. Jest to pewna forma naiwności duchowej. Polega na tym, że zaczynamy wierzyć w to, że koncentrując się wyłącznie na pozytywach, możemy uniknąć konfrontacji z własnym cieniem. Zaczynamy negować wszystko to, co wywołuje w nas lęk, jakby będąc przekonanym, że przez niezwracanie na to uwagi, samo zniknie. Jednak prawda jest taka, że nasz cień tak czy siak będzie tak długo domagał się naszej uwagi, aż zostanie świadomie rozświetlony, przez co uleczymy rany naszego umysłu. Jest to naturalny mechanizm duchowego wzrostu. Wypierając istnienie cienia jedynie ten wzrost opóźniamy, przez unikanie konfrontacji z lekcjami, które nasza dusza sama na to wcielenie wybrała.

 

4. Pułapka przywiązania do konkretnego stanu świadomości.

Tym razem rzadziej omawiana pułapka. Jest to pułapka polegająca na silnym utożsamienu z konkretnym stanem świadomości, z konkretnym punktem widzenia. Czasami, kiedy doznajemy skoku świadomości, momentu „aha”, kiedy uświadamiamy sobie głębiej strukturę rzeczywistości, prawdę na jakiś temat, w grę znowu wkracza duchowe ego, które to nowe uświadomienie stawia na piedestale prawdy ostatecznej. Zadowoleni z siebie i postępu jaki zrobiliśmy, przywiązujemy się do nowego, co prawda wyższego, ale nie najwyższego stanu świadomości. Przez co przestajemy kwestionować samych siebie w jakimś obszarze i tym samym zamykamy się na wzrost. A przecież zawsze istnieje jeszcze wyższe zrozumienie prawdy. Przywiązując się do tego co wiemy lub czujemy teraz, zamykamy się na głębsze poznanie. W rzeczywistości jest to mechanizm duchowego ego, które podpowiada nam, że co prawda wcześniej nie wiedzieliśmy wszystkiego, ale tym razem dokonaliśmy wspaniałego postępu duchowego i teraz wiemy już w jakimś zakresie wszystko.

 

5. Pułapka bezsensowności.

Czyli pułapka duchowego nihilizmu. Kiedy dostrzegamy, że świat zewnętrzny jest iluzją naszego umysłu, zaczynamy kwestionować sens wszystkiego. To kwestionowanie jest podstawowym narzędziem naszego wzrostu, ale istnieje pewne niebezpieczeństwo z nim związane. Jest taki moment w rozwoju świadomości, kiedy zaczynamy doświadczać tego, że to my jesteśmy twórcami naszej rzeczywistości. Wszystko wtedy ma taki sens, jaki sami temu nadajemy. Niektórzy wpadają wtedy właśnie w pułapkę bezsesnowności, doświadczając tego, że rzeczy i wydarzenia nie mają sobie przynależnego, obiektywnie istniejącego sensu, a ich znaczenie sprowadza się właśnie do takiego, jaki sami zdecydujemy się im nadać. Łatwo w tym stanie wpaść w depresję i duchowy paraliż.

Tkwiąc w tym stanie bezsensowności nie dostrzegamy, że nie jesteśmy niezależnym twórcą naszej rzeczywistości, lub przynajmniej nie z tego niższego poziomu, na którym doświadczamy siebie jako zindywidualizowanego „ja”. Jesteśmy natomiast współtwórcą z Bogiem. Dostrzeżenie tego jest kluczem do wyjścia z tej pułapki. Otwierając się na bycie współtwórcą z Bogiem otwieramy się na dostrzeżenie głębokiego sensu wszystkiego, co nas w życiu spotyka, bo wiemy, że jesteśmy na naszej duchowej ścieżce prowadzeni w kierunku nieskończonego wzrastania w Bogu.

Na sam koniec chciałabym podsumować ten artykuł spostrzeżeniem, że wszystkie pułapki duchowego ego można sprowadzić do jednego, wspólnego zalążka, którym jest pycha. Wszystkie wyrastają z poczucia wyższości nad innymi ludźmi lub udawaniem, że nie ma nad nami większego od nas Boga.

 

 

Ania Nawalaniec, świadome.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Call Now Button
Wordpress Social Share Plugin powered by Ultimatelysocial
error

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi wysokowibracyjnymi treściami :)